środa, 26 października 2011
sobota, 15 października 2011
wrak tobijjahu.
ile czasu musiało minąć? ile w tym łbie musiało się nagromadzić? tak. to jest ten dzień. dzień, w którym napisze do samego siebie, bo tonący brzytwy się chwyta, a podobno lepiej "się wygadać". serwis internetowe, gdy wpisze się moje imię, opisują jaką jestem osobą. to zdumiewające, że czytając to nie umiem pomyśleć: "gówno prawda"...i kiedy już z moich ust wyszły słowa do mojej własnej mamy, że jestem wrakiem człowieka, że czuje się jak ofiara losu, to chyba nie jest dobrze... Przecież ty rzadko okazujesz uczucia w stosunku do najbliższych. Zaczynam wariować. Czuje się jak śmieć i nie wyolbrzymiam. Jestem kurewsko świadomy otaczającego świata. To zawsze było przekleństwem. Nie tak miało się to potoczyć. Zawsze gdy było źle wiedziałem, że nie jeden chce być na moim miejscu. Teraz to jest ten pierwszy raz, kiedy myślę sobie, że tylko ja to mogłem wytrzymać,ten cały ostatni rok. Tylko ja. Załóż moje buty jeśli nie wierzysz. Będziesz miał ich kilka par, może nawet kilkanaście. Będziesz miał 25 lat, trochę pieniędzy, nie najgorsze zdrowie. Będziesz miał rodzinę: mamę, która zrobi dla Ciebie wszystko; tatę, który jak wół harował całe życie, żebyśmy "coś" mieli; w końcu siostrę, która pomaga ludziom, ale w środku jest taka słaba... Będziesz miał jeszcze 2 babcie, które widzisz raz w roku i tak naprawdę nie wiesz o czym z Nimi porozmawiać. Uwierz mi...więcej nie dostaniesz. Przyjaźń? Nie mam komu tego wszystkiego powiedzieć prosto w oczy, wiec jej nie ma. Miłość? Kiedyś była, teraz jest tylko kupa kobiet, które widzą we mnie "coś", lubią ze mną seks, ale Ty... możesz być tylko na chwile, bo nic Cie na dłużej nie zatrzyma. Radość, szczęście? Zapomnisz jak to jest. Zostaniesz tylko Ty i 4 ściany. Przynajmniej będziesz mógł się chwalić swoją niezależnością, tym jaki jesteś wyjątkowy i odmienny. Tym, że wczoraj pojechałeś sam do kina a potem wstąpiłeś sam na imprezę. Wiesz co mam na myśli...znajdą się takie co na to polecą, ale pomyśl ile tego jeszcze masz w głowie... Nie będzie takiej która to poniesie razem z Tobą. Być może powiesz mi, że nie doceniam. A ja Ci powiem jak bardzo się kurwa mylisz. Wystarczy jeden aspekt życia... Ten dla którego 3/4 życia poświęciłem. Niech tylko coś się zmieni. Wiem, że już nie tu. Może gdzie indziej... a może po prostu to wszystko co się wydarzyło przez ostatni rok, to jakiś znak, żeby iść inną ścieżką. Boże..tylko jaką. Może to przez tą ambicje, może przez perfekcjonizm, może po prostu przez to że nie umiem odpuszczać. Nie wiem. Zawsze chciałem w życiu COŚ znaczyć. Zapisać się gdzieś, czymś. W historii. Być kimś, kto jest w czymś bardzo dobry. Pewnie mogłem być kim chciałem, gdybym w pewnym etapie życia wybrał inną drogę. Mogłem być nawet tym prawnikiem czy chirurgiem i całkiem możliwe, że byłbym jednym z najlepszy. Wybrałem inną drogę. Wcale nie na skróty. Gdy nie wytrzymam i będę musiał z niej zejść to kim będę? Gdzie będę mógł się zapisać. W czym wtedy będę dobry? Chyba takie już jest życie i takie będzie. Nie wiem.
Wiem, że jestem teraz w totalnej rozsypce. Wiem, że życie jest jedno. Wiem, że w porównaniu z tym co mnie kiedyś czeka, to co się dzieje to nic. Wiem, że żyje. Wiem, że chce żyć. Wiem, że chce żyć jak najdłużej. Wiem, że boje się śmierci. Wiem, że chce się zakochać... Wiem, że żyjemy po to, żeby na końcu dowiedzieć się jak dużą wartość ma...życie. Wiem, że minimalny optymizm tego wpisu jest za sprawą pozytywnej energii, która niespodziewanie napłynęła z Anglii. Dziękuje.
wtorek, 22 lutego 2011
2011. luty.
2011...czas biegnie nie ubłaganie. tylko czas się nie zmienia. zawsze sekunda będzie sekundą, minuta minutą, a godzina godziną.wiesz nie? lubię luty. uwielbiam wręcz. taki wyjątkowy dla mnie miesiąc. chyba ogólnie też ma coś w sobie z powodu liczby dni. chciałbym, żeby moje dzieci też się rodziły w lutym. mam 25 lat od tygodnia. wpadłem w urodzionowo-pourodzinowy dół, ale już pomału wylizuje się z niego. środki różnorodne, ważne że do przodu. refleksja z okazji 25 urodzin? jest, jest. ta myśl pojawia się każdego dnia od tygodnia. Są to myśli w stylu: "żebym nigdy nie wpieprzył się w jakiś głupi syf, że będę myślał, jaaa ilu już mam lat, przecież w tym wieku muszę już mieć żonę, dzieci i tworzyć rodzinę. żebym nigdy nie spieprzył sobie tym życia, że nagle sobie będę wkręcał i miał ciśnienie na kogoś, kto tak naprawdę mnie nie rozumie i kogo nie kocham. mam nadzieję, że jeśli nie ja sam siebie, to ktoś mnie wtedy porządnie pierdolnie w łeb, żebym przypomniał sobie, że jeśli COŚ to tylko z czystych i głębokich Uczuć." no! jeśli tego nie będzie to proszę...wybacz mi samotność.
wkrótce znowu gdzieś ruszę. noga zbiera siły. zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia życzę sobie, jak i Tobie. Przecież dziś Ktoś w 80% w sercu będzie miał rozrusznik... Zdrowia, bo ono najważniejsze. i wiecie co... będzie spoko. zobaczycie.
w głośnikach "jazz, dwa, trzy" a obok ten blog wydany...To niebezpieczna rzecz, trzeba uważać, żeby nie dostała się w niepowołane ręce. Można powiedzieć, że to moja pierwsza książka wydana bez mojej wiedzy:) a ostatnio nawet mówiłem, że może bym fajna książkę napisał. kto wie...
sobota, 20 listopada 2010
Wy dwie. ja jeden.
Wenflon. Dreny. Znieczulenia. Kroplówki. Skalpel. Artroskopia. Jodyna. Monitoring ekg. Przeszczep. Szwy. Krew, dużo krwi. Ból. Brak snu. Strach. Ból. Ból. Strach...Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. Operacja i pobyt w szpitalu, tyle wrażeń. Nieprzespany tydzień. Już wiem jak to jest, już wiem.
Kilka tych zdań w głowie utkwiło...Tych o przyszłości. Tych w stylu, że zdrowie jest najważniejsze. Tak wiem. Tylko, że ja zawsze wszystko albo nic, zawsze na 100%, zawsze do końca...zawsze. I nawet jeśli przegram... Dam wszystko, bo marzenia są najważniejsze. Wiele ich nie mam.
Póki co wy dwie, ja jeden. spokojnie, czas, czas, czas, mam czas i wrócę. zawsze wracałem i byłym wyrazisty. teraz będzie jeszcze bardziej niż kiedyś.
wtorek, 28 września 2010
Z okazji 5-lecia.
Fak. To już 5 lat. Dobra okazja, żeby napisać coś w 2010 roku. Nie będzie to COŚ, bo CZEGOŚ dawno nie było. Nawet nie wiem od czego zacząć. Nie będę czytał tego co pisałem w 2005 roku. Wypadałoby żebym zaczął właśnie od tego, czyli od początku, ale gdzie on jest... Na pewno nie w 2005 roku.Mógłbym ten blog przecież usunąć i tak tu nie pisze, i tak nikt tego nie czyta... Dziś jest potrzeba napisania kilku słów. Może przez to ze filmy na necie ładują się za wolno, może przez nie zapłacony rachunek za kablówkę, a może tak po prostu... Życie biegnie swoim torem. Po przeczytaniu "Sekretu" można by rzecz, że sam ten tor ukierunkowałem swoimi myślami, ale czy tak jest naprawdę. Czy przez moje myśli tyle złego, tyle dobrego, tyle porażek, tyle sukcesów? Na tym etapie tak i wiesz co Drogi Czytelniku(jeśli taki jest)...chcę Ci powiedzieć, dosyć banalnie, że będzie dobrze. Będzie dobrze co by się nie działo. Przerażają mnie kolejne zdjęcia na portalach takich jak nk i fb. Ludzie zakładają rodziny. Czasem z przymusu, ale też często po prostu z chęci. Chyba lat już przybywa, ale czy ja czuję się staro? Nie. Nie, raczej nie. Czy taka jest kolej rzeczy? Czy już trzeba to wszystko mieć? Nie. Dręczą mnie te pytania, dlaczego nie mam dziewczyny, dlaczego wciąż na walizkach, dlaczego nie próbuje czegoś na stałe, czegoś ustatkować. Ale co to znaczy ustatkować się? Cieszę się, że jest jak jest. Tyle brakuje, ale ile mam. Wiem, jestem pewien, że gdy przyjdzie czas, gdy będzie właściwa osoba, to po prostu się stanie. Tak naturalnie i bez stwierdzenia przy kawie w stylu..."może powinniśmy to sformalizować". Każdy z nas ma już jakiś bagaż. Zmieniłem się? Tak mi chcesz powiedzieć? "Jestem wciąż taki sam chociaż tak się zmieniłem." Wiesz... nie które rzeczy tylko dla tych Jedynych, Prawdziwych, Tych co w sercu. Po co karmić tym wszystkich? Być może zarzucisz mi maskę... Nie, to nie maska, to rozwój w różnych kierunkach. Tego wymaga od nas życie. O żadnym z nich nie zapominam. Wiem gdzie jest każdy kierunek, każda droga. Będę chciał wieszać balony z helem na 10 metrowym sznurku na bramie? Zrobię to. Będę chciał się z kimś przespać bez zobowiązań? Zrobię to. Będę chciał wziąć szampana do torby z kieliszkami i iść nad rzekę? Zrobię to. Będę chciał się spić do upadłego i pobalować w klubie? Zrobię to. Będę chciał gotować wyjątkowe dla Tej jedynej? Zrobię to. Będę chciał pić całą noc sam w domu? Zrobię to. Będę chciał wysyłać kwiat lub je wręczać kobiecie? Zrobię to. Będę chciał się upić z rodzicami moich znajomych tak, że potem oni sami będą mnie musieli rozbierać i kłaść u siebie w domu? Zrobię to. Będę chciał zrobić u nich obiad i zjeść razem z nimi? Zrobię to. Będę chciał się kochać na stoku, w jacuzzi, saunie, na basenie w toalecie? Zrobię to. Będę chciał zadzwonić do Tej jedynej z rana i puścić Jej do słuchawki "dzień dobry, kocham cie"? Zrobię to. Mógłbym tak wymieniać... To wszystko robiłem i umiem te wszystkie rzeczy robić. Ktoś powiedziałby, że to dwie różne osoby. Nie, to ja. Kiedy będę chciał mówić swoim dzieciom "kocham" też to zrobię, bo się tego nauczę. Kiedy będzie trzeba mówić na weselu i wygłaszać jakieś mowy, też to zrobię, bo będę wtedy wiedział jak. Kiedy się pokłócę z żoną, trzasnę drzwiami i wyjdę z domu odreagować, też to zrobię. Potem wrócę i będę wiedział jak się pogodzić. To jest życie... "Jestem wciąż taki sam, chociaż tak się zmieniłem". Tak minęło ponad 5 lat tego bloga. Czy zajrzę tu jutro? Nie wiem. Generalnie... to cały czas tu będzie.
czwartek, 26 listopada 2009
tajm.
de tajm is nał jak w tej piosence. kurde, ok, ale dlaczego tak szybko płynie. za miesiąc już będzie po świetach. to dziwne, bo życie wcześniej płynęło pod lekką górke, a nasz rower mógł mieć najlżejszą przerzutke. był czas na wszystko, a przede wszystkim żeby podziwiać krajobrazy. teraz? teraz zjeżdzam z jakiejś stromej górki przerzutka najcieższa, trzeba pedałować i wciąż nabiera się szybkość. hamulce? już dawno linki ktoś pourywał. a przecież tak fajnie byłoby posiedzieć nad rzekąi napić sie szampana bezalkoholowego, bo alkohol to zło i po nim wariuje. wiesz prawda? wkrótce będe miał 24 lata, a tak naprawde wciąż nie pamiętam daty swych imienin. nie... nie obchodze. wciąż albo w pogoni albo ucieczka. zapytasz przed czym?... sam nie wiem. ostatnio mało rzeczy wiem i bardzo boje się siebie, gdy nagle zostaje sam i jest źle, bo przecież tyle rzeczy łatwych które pozwalają zapomnieć ... na chwile.
czwartek, 30 lipca 2009
bo...
czesto dzieje się tak, że nawet w najsilniejszej postaci z możliwych, człowiekowi zaczyna opadać głowa. nie wytrzymujesz... miotasz się. co się stanie jutro... nie wiesz.
poniedziałek, 25 maja 2009
DESIDERATA
"Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść. Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie. Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.
Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu. Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć; nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.
Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata: nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien. Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia; w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny...
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy."
DESIDERATA, przekaz PRAWDZIWY.
czwartek, 30 kwietnia 2009
Teoria...
Ta teoria, ta mądra teoria sie sprawdził... Bóg już swoje zrobił. Mam nadzieje ze Bóg. Teraz wszystko w moich rękach jaki kierunek obiore... Boże daj mi siłe żebym obrał najepszą droge... Droge, która zaprowadzi mnie do celu, który sobie stawie jak na nią wkrocze. Jestem silny. Przecież będzie dobrze.
środa, 22 kwietnia 2009
tak naprawde...
...to czestotliwośc umieszczania na moim blogów jakichkolwiek wpisów nie jest przydkowa. czytal ktoś całego?...kogo ja pytam. przecież i tak tu nikt nie zagląda. no, ale jeśli ktoś kiedyś tu tafi i będzie się tej osobie chciało to niech przeczyta cały od deski do deski. tak naprawde blog jest odzwierciedleniem jak sie zmienialem. może nie jak ja sie zmieniałem ale jak zmieniała sie moja głowa, co sie w niej działo i do czego to doprowadzaiło. moja głowa jest chora. nie wiem skąd to się wzięło. mam chore potrzeby, chore myśli w mojej głowie... Kiedyś dawno temu byłem dumny z tego jak moja głowa pracuje. Był w niej ład. Było w niej duzo myśli. Nigdy nie myslałem mało albo za mało. Zawsze dużo albo za dużo. Teraz... od pewnego czasu, tak naprawde nie potrafie okreslic od jakiego, marzę o tym żeby w mojej glowie była pustka. Choc na chwilę... żebym mógł odpocząc. Teraz juz wiem ze nic co jest obok nie potrafi w żaden sposób nas zabic. To my sami możemy do tego doprowadzic poprzez wykreowanie w naszej głowie rzeczywistości która nas zabije. Coraz bliżej mi do tego... Są chwile że nie umiem sie uspokoic. Może to naprawde miłosc... Ale przecież Bóg nie zsyłał by na mnie tego wszystkiego. Z drugiej strony może własnie przez to chce mnie wzmocnic, chce żebym poukladal sobie w glowie należycie, bo teraz już wiem, że ani ja, ani nikt kto będzie ze mną nie bedzię szczęsliwy... Tak chwilowo na pewno bedą momenty euforii bo przeciez tyle potrafie dawac, ale na dluższą mete nikt nie wytrzyma z moją głową... ze mną. A ja przecież chce byc szcześliwy, chce miec wspaniała, kochajaca żone i dzieci z którymi bede rozmawiał. Dużo rozmawiał... Dużo! Tak naprawde nie wiem co sie teraz wydarzy. Nie wiem co czeka mnie jutro. Staram sie przystosowac do nowej sytuacji. "Po prostu" przystosowac... Człowiek właśnie tak jest skonstruowany. Jestem człowiekiem. Chce byc wartościowym człowiekiem. ...i męczą mnie troche te dwa sumienia. jedno swoje, drugie swoje. wiem że gdy wstanę rano będe żałował patrząc sobie w oczy, dlatego narazie daje rade, bo przecież oko za oko to reguła ślepców. ciężko cokolwiek napisac po takim czasie. chcialbym skonczyc czyms optymistycznym... Hmm. Kupilem latawiec. Cały czerwony. Polubiłem ten kolor bardzo. Narazie nie wzbił sie zbytnio bo mało wiało. Czekam na wiatr... może to on wskaże droge.
poniedziałek, 29 września 2008
wrześniową porą.
kolejny dzień wygląda tak samo. zaczyna sie szkoła. nadrabiac trzeba, ale jak sie do tego zabrac. 1 sierpień krwawy przerodzil się w cos "na nowo". nie umiem odrzucac to co dostaje. zobaczymy. moze dajac szanse bede szczesliwy. tak jak w serialu "my name is earl" głowny bohater odkrył karme, a mainowicie dajac dobro, przyciagasz je do siebie. w tym co od tylu lat juz mna sie stalo nie jest dobrze. raz pod lodem, raz na lodzie paradoksalnie. a ja wciaz chce byc na lodzie. mam 22 lata. ten czas leci coraz szybciej. 2 lata temu na koncercie jamala uslyszalem piosenke. dlugo jej szukalem, a dopiero pare dni temu w necie sie ukazala. bedzie na nowej plycie ktora wyjdzie 3 pazdziernika. nie wiem czemu o tym pisze. koncert był w kato... saluto!
piątek, 01 sierpnia 2008
1 sierpień.
szkoda ze nie świetuje dzis z Nia 7 miesiaca. nic nie dzieje sie przypadkowo. oszukany sie czuje. zdecydowanie oszukany. mozna za to swietowac to ze byli ludzi co potrafili walczyc do konca z wiara i nadzieja. im oddac hold. 1 sierpnień krwawy. a nasze dlonie juz zemdlały.
poniedziałek, 28 lipca 2008
jest po 4.
...przejechalem dla Niej cala Polske, a Ona mnie zostawila...Teraz wrocilem. Nikomu nie zycze takiego powrotu do pustego domu. Na scianach na zdjecie. Zostanie. Narazie. Bo czekam. Chciala czasu wiec dam ale nie dlugo. Na pewno dlugo nie dam jej w glowie. 1 sierpnia sie zbliza i to bedzie ta data. Przygotuje WSZYSTKO na wieczór... Albo zapuka i to bedzie nasz wieczór albo to bedzie juz tylko moj wieczór i w glowie pojde dalej. W sercu nie wiem. Zobaczymy. Znowu okazalo sie ze jestem "za trudny"... A Dąbrowska juz mnie wkurwia, a przeciez takie ladne te piosenki... Sprobuje zasnac. do widzenia, dobranoc. dobranoc.
sobota, 12 lipca 2008
...
przesadziłem. tak nie na zarty. widac to po moim ryju. musze zmądrzeć. ten urlop juz się skończył...
wtorek, 17 czerwca 2008
świat sie przewraca.
kiedyś na komunie dostawalo sie rower i to byl luksus! dzis malolaci biegaja z komorkami, laptopami i innymi gadżetami... Jade autobusem. Tradycyjnie przy szybie. Czerwony swiatlo a tam dwoch gowniarzy z amstafami na smyczy bez kagancow i szarpia je specjalnie za gardlo. Paranoja. Moze dostali od babci na komunie... Ten swiat sie powaznie kiedys przewróci....
piątek, 13 czerwca 2008
piatek 13.
Jest piątek trzynastego. Za oknem pochmurnie. Bałtyk zasyfiony. Generalnie aura nie sprzyjająca dobremu samopoczuciu. Nienawidzie sam jesc. Nie cierpie tego. Czesto jestem na to skazany. Niech zyje telewizja, internet, kompuetry i teleiwzory! Co jeszcze? aha, Ta, co mówi ze dla mnie wszystko zmienia sie albo nie ma czasu. Kiedys tez miala malo ale znajdywala na slow pare, ktore tu mnie samego trzymaja w calosci. Umiala sparwic ze czulem sie najwazniejszy, wiedzialem ze jej zalezy, ze sie stara. Teraz niby wiem, a nie jest tak jak kiedys... Czas pokaże... (nie lubie tak mówic)
czwartek, 12 czerwca 2008
dygresja.
uwielbiam zapach nowych gazet. takich na śliskim papierze. uwielbiam je dotykac, przegladac, czytac. takie nowe prosto z kiosku. nienawidze wymietolonych gazet. mój tata zawsze tak czyta i miętoli. kiedyś bede kupowal duzo gazet, jak będe miał czas. bede siedzial i czytał. taka dygresja ogólnie...
wtorek, 03 czerwca 2008
Po długiej przerwie...
tak naprawde nie wiem co napisac. dlugo mnie tu nie było. dużo sie działo, ale ten blog nie jest od rejesrtrownia wszystkich wydarzeń. to blog z potrzeby ... wkrótce zaktywizuje...
czwartek, 10 stycznia 2008
Nowy rok.
nowe nadzieje. dużo postnowień. oby bez starych błędów. na początek...początek, bo przecież czasem za późno na krok w tył. a przy tym jeśli sie uśmiecham gdy leży obok to czemu nie...
poniedziałek, 19 listopada 2007
Odległości...
znowu je pokonuje. z jednego konca polski na drugi. ktoś kiedyś powiedział ze spedze pól zycia w autobusie. bardzo się nie pomylił. tu na północy bez śniegu, niezbyt zimno, a ja przeciez lubie zime. wiesz? nad morzem nie ma zimy podbno. poludnie polski w śniegu. jeden kraj podzielony na pól przez tą nieszczesna pogodę. konkretnie przez snieg. a czasem...nawet jedno miasto jest zbyt duże żeby się spotkać. w innym zaś chcąc nie chcąc musisz sie spotykac bo miejsca jest zbyt mało. i tak od dluższego czasu... z jednej skrajności w drugą.
wtorek, 06 listopada 2007
czarodziejski zajeb.
...bo czasem trzeba sie upic do nieswiadomości, żeby potem wywrócić sie na ulice, uderzyc głową i stracić na chwile przytomność. Może teraz sie wszystko znowu ustawi na swoim miejscu. To byl dzwiny weekend... Czarodziejski. Czarodziej trafił na czarodziejke i rozum przestał funkcjonować... Tak w dobrym znaczeniu tego słowa. Tylko co teraz?
Cafe Ibiza Vol. 1
środa, 31 października 2007
Szybko...
A nawet bardzo szybko. Już 31 październik. Za miesiąc będzie grudzień. Gdańsk już w całości pokryty jesienią. Ja błąkam się w jednym trójkacie. Nigdzie indziej sie nie zapedzam, bo brakuje czasu, sił i osoby z którą by się chciało. Jestem teraz w szkole. Ze mną ludzie się żegnają, obok ktos sprawdza pociągi, jest tu coraz mniej ludzi, zaczyna sie robic pusto w miejscu gdzie zawsze multum ludzi. Wyjeżdżają na świeta. Ja zostaje. Szczerze? Nie mam nawet na to ochoty,a na upartego moglbym w piatek jechac do domu. Zostaje tu. Chyba juz wdrożyłem sie tutaj w to wszystko. W to, że czasami spóźniam sie rano na autobus, musze spisywac liczniki pradu i wodomierze, myslec o tym zebym mial co jesc rano, nawet do tych 10 godzinowych podrozy juz pomalu zaczynam sie przyzwyczajac. Brakuje tylko w tym wszystkim parwdziwego mnie. Musze wrócić taki jaki byłem. Musi mnie ktos pociągnać za ręke, rękaw... za cokolwiek, bym nie spadł niżej. Czy szukam? Nie... To by nie bylo naturalne. Chyba czekam na CHWILE...
...Fisz- "kuchnia".
|
|