Blog > Komentarze do wpisu
wrak tobijjahu.
ile czasu musiało minąć? ile w tym łbie musiało się nagromadzić?
 
tak. to jest ten dzień. dzień, w którym napisze do samego siebie, bo tonący brzytwy się chwyta, a podobno lepiej "się wygadać". 
serwis internetowe, gdy wpisze się moje imię, opisują jaką jestem osobą. to zdumiewające, że czytając to nie umiem pomyśleć: "gówno prawda"...i kiedy już z moich ust wyszły słowa do mojej własnej mamy, że jestem wrakiem człowieka, że czuje się jak ofiara losu, to chyba nie jest dobrze... Przecież ty rzadko okazujesz uczucia w stosunku do najbliższych. 
Zaczynam wariować. Czuje się jak śmieć i nie wyolbrzymiam. Jestem kurewsko świadomy otaczającego świata. To zawsze było przekleństwem. Nie tak miało się to potoczyć. Zawsze gdy było źle wiedziałem, że nie jeden chce być na moim miejscu. Teraz to jest ten pierwszy raz, kiedy myślę sobie, że tylko ja to mogłem wytrzymać,ten cały ostatni rok. Tylko ja. Załóż moje buty jeśli nie wierzysz. Będziesz miał ich kilka par, może nawet kilkanaście. Będziesz miał 25 lat, trochę pieniędzy, nie najgorsze zdrowie. Będziesz miał rodzinę: mamę, która zrobi dla Ciebie wszystko; tatę, który jak wół harował całe życie, żebyśmy "coś" mieli; w końcu siostrę, która pomaga ludziom, ale w środku jest taka słaba... Będziesz miał jeszcze 2 babcie, które widzisz raz w roku i tak naprawdę nie wiesz o czym z Nimi porozmawiać. Uwierz mi...więcej nie dostaniesz. Przyjaźń? Nie mam komu tego wszystkiego powiedzieć prosto w oczy, wiec jej nie ma. Miłość? Kiedyś była, teraz jest tylko kupa kobiet, które widzą we mnie "coś", lubią ze mną seks, ale Ty... możesz być tylko na chwile, bo nic Cie na dłużej nie zatrzyma. Radość, szczęście? Zapomnisz jak to jest. Zostaniesz tylko Ty i 4 ściany. Przynajmniej będziesz mógł się chwalić swoją niezależnością, tym jaki jesteś wyjątkowy i odmienny. Tym, że wczoraj pojechałeś sam do kina a potem wstąpiłeś sam na imprezę. Wiesz co mam na myśli...znajdą się takie co na to polecą, ale pomyśl ile tego jeszcze masz w głowie... Nie będzie takiej która to poniesie razem z Tobą.
Być może powiesz mi, że nie doceniam. A ja Ci powiem jak bardzo się kurwa mylisz. Wystarczy jeden aspekt życia... Ten dla którego 3/4 życia poświęciłem. Niech tylko coś się zmieni. Wiem, że już nie tu. Może gdzie indziej... a może po prostu to wszystko co się wydarzyło przez ostatni rok, to jakiś znak, żeby iść inną ścieżką. Boże..tylko jaką. Może to przez tą ambicje, może przez perfekcjonizm, może po prostu przez to że nie umiem odpuszczać. Nie wiem. Zawsze chciałem w życiu COŚ znaczyć. Zapisać się gdzieś, czymś. W historii. Być kimś, kto jest w czymś bardzo dobry. Pewnie mogłem być kim chciałem, gdybym w pewnym etapie życia wybrał inną drogę. Mogłem być nawet tym prawnikiem czy chirurgiem i całkiem możliwe, że byłbym jednym z najlepszy. Wybrałem inną drogę. Wcale nie na skróty. Gdy nie wytrzymam i będę musiał z niej zejść to kim będę? Gdzie będę mógł się zapisać. W czym wtedy będę dobry? Chyba takie już jest życie i takie będzie. Nie wiem.

Wiem, że jestem teraz w totalnej rozsypce. Wiem, że życie jest jedno. Wiem, że w porównaniu z tym co mnie kiedyś czeka, to co się dzieje to nic. Wiem, że żyje. Wiem, że chce żyć. Wiem, że chce żyć jak najdłużej. Wiem, że boje się śmierci. Wiem, że chce się zakochać... Wiem, że żyjemy po to, żeby na końcu dowiedzieć się jak dużą wartość ma...życie.
Wiem, że minimalny optymizm tego wpisu jest za sprawą pozytywnej energii, która niespodziewanie napłynęła z Anglii. Dziękuje.
sobota, 15 października 2011, pandiogenes